4 sposoby na wszystkie problemy autohandlu? Nie. Ale są 4 obszary, które naprawdę decydują o wyniku
Nie ma czterech prostych sposobów na wszystkie problemy autohandlu.
Nie da się jednym ruchem zwiększyć sprzedaży.
Nie da się w tydzień sprawić, że znikną trudni czy roszczeniowi Klienci.
Nie da się też zrobić tak, żeby każdy, kto kliknie w ogłoszenie, od razu kupił samochód.
Jesteśmy dorośli i dobrze wiemy, że biznes tak nie działa.
W autohandlu nie ma złotych rad, które zadziałają u wszystkich. Jest za to coś znacznie ważniejszego — świadome budowanie firmy. Jest profesjonalizacja. Jest myślenie o swojej działalności nie jak o prostym handlu, tylko jak o systemie, który ma generować wynik.
I właśnie od tego trzeba dziś zacząć.
Bo jeśli nadal patrzysz na sprzedaż samochodów używanych jak na prostą zabawę z dawnych lat — kupić taniej, sprzedać drożej i czekać aż Klient sam się znajdzie — to trzeba powiedzieć sobie wprost: te czasy już minęły.
Dzisiaj ten biznes wygląda inaczej. Jest trudniejszy, bardziej wymagający, bardziej kosztowny i bardziej bezwzględny dla tych, którzy działają przypadkowo.
Ale to nie znaczy, że nie da się w nim dobrze zarabiać.
To znaczy tylko tyle, że trzeba zacząć działać mądrzej.
Autohandel nie potrzebuje cudów. Potrzebuje profesjonalizacji
Podświadomie każdy z nas szuka prostych odpowiedzi. To naturalne. Kiedy pojawia się problem, chcemy go szybko rozwiązać i wrócić do swoich spraw.
Tyle że w autohandlu to nie działa w taki sposób.
Nie ma jednego patentu, który naprawi wszystko naraz. Nie ma jednej zmiany, po której nagle pojawi się więcej telefonów, lepsi Klienci, większe marże i mniej problemów po sprzedaży.
Są za to konkretne obszary, które wpływają na wynik Twojej firmy. I jeśli chcesz ten wynik poprawić, musisz przestać liczyć na cud i zacząć patrzeć na swój biznes jak na maszynę do generowania sprzedaży i marży.
Maszynę, która ma wejście, kilka ważnych etapów po drodze i wyjście.
Na wejściu są:
Na wyjściu są:
A pomiędzy nimi dzieje się wszystko to, co wielu Sprzedawców wrzuca do jednego worka z napisem „sprzedaż”.
Tymczasem to nie jest jeden obszar. To są konkretne etapy. I właśnie one decydują o tym, czy firma rośnie, czy tylko walczy o przetrwanie.
Są 4 obszary, które naprawdę decydują o wyniku w autohandlu
Patrząc na cały ostatni rok i na problemy, z jakimi zmagają się Sprzedawcy samochodów używanych, widzę bardzo wyraźnie cztery główne obszary, które wpływają na wynik firmy.
To właśnie one będą decydowały o tym, kto będzie się rozwijał, a kto będzie coraz bardziej zmęczony, coraz mniej zarabiał i coraz częściej narzekał na rynek.
1. Pozyskiwanie nowych Klientów
To pierwszy i podstawowy obszar.
Bo zanim Sprzedawca zacznie rozmawiać o cenie, gwarancji, finansowaniu czy obsłudze po sprzedaży, musi mieć w ogóle z kim rozmawiać.
A to oznacza jedno — trzeba umieć skutecznie przyciągać uwagę Klientów.
Dla wielu firm głównym źródłem ruchu są nadal ogłoszenia. I bardzo dobrze, bo to wciąż potężne narzędzie. Problem zaczyna się wtedy, kiedy Sprzedawca traktuje ogłoszenie jak formalność.
W praktyce Klient najpierw widzi nie Ciebie, tylko Twoje ogłoszenie. To ono sprzedaje jako pierwsze. To ono robi pierwsze wrażenie. To ono decyduje, czy ktoś zadzwoni, napisze albo kliknie dalej.
Jeśli Twoje ogłoszenia wyglądają tak samo jak tysiące innych, to nie ma powodu, żeby Klient zainteresował się właśnie Tobą.
Dlatego trzeba patrzeć na nie dużo bardziej świadomie.
Tytuł ogłoszenia nie może być przypadkowy.
Zdjęcia nie mogą być byle jakie.
Opis nie może być nudnym blokiem tekstu, który niczego nie komunikuje.
Dobre ogłoszenie powinno od razu odpowiadać na najważniejsze pytania:
-
dlaczego warto zainteresować się właśnie tym autem,
-
co wyróżnia ten egzemplarz,
-
dla kogo ten samochód jest,
-
dlaczego jego cena ma sens.
I tutaj dochodzimy do bardzo ważnej rzeczy — pozyskiwanie nowych Klientów nie może opierać się na jednym źródle ruchu.
Jeśli dzisiaj 80 albo 90 procent Twoich Klientów pochodzi z jednego miejsca, to nie masz stabilnej firmy. Masz firmę uzależnioną od jednego kanału.
A to oznacza ogromne ryzyko.
Bo wystarczy, że:
-
zmieni się algorytm,
-
wzrosną ceny,
-
zmieni się regulamin,
-
spadnie widoczność,
-
albo zwyczajnie zmienią się zachowania Klientów,
i nagle z dnia na dzień robi się nerwowo.
Dlatego pozyskiwanie Klientów trzeba dywersyfikować. Ogłoszenia tak. Ale obok tego:
-
social media,
-
własna strona,
-
lokalne polecenia,
-
rekomendacje od wcześniejszych Klientów,
-
inne miejsca, z których może przyjść ruch.
Nie po to, żeby robić więcej chaosu. Po to, żeby mieć większą kontrolę.
2. Budowanie zaufania do firmy
Drugi obszar to zaufanie.
I tutaj zaczyna się coś, co wielu Sprzedawców nadal bagatelizuje, a co w praktyce bardzo mocno wpływa na wynik.
Bo Klient, zanim kupi samochód, ocenia nie tylko auto. Ocenia też ryzyko zakupu.
Patrzy na Twoją firmę i zadaje sobie pytanie:
czy tu jest bezpiecznie?
To właśnie w tym miejscu ogromne znaczenie mają:
-
opinie w Google,
-
obecność w mediach społecznościowych,
-
sposób komunikacji,
-
to, co można znaleźć o Twojej firmie w internecie,
-
to, jak pokazujesz swoją pracę.
Wizerunek nie jest dziś dodatkiem.
Wizerunek jest wskaźnikiem ryzyka w oczach Klienta.
Jeśli ktoś widzi, że Twoja firma:
-
istnieje,
-
pokazuje się,
-
tłumaczy,
-
edukuje,
-
ma świeże opinie,
-
ma realne rekomendacje,
-
jest obecna w różnych miejscach,
to naturalnie rośnie poczucie bezpieczeństwa.
A kiedy rośnie poczucie bezpieczeństwa, rośnie też gotowość do zakupu i do zapłacenia większej ceny.
Dlatego social media nie powinny być traktowane jak zabawa czy strata czasu. One są miejscem, w którym możesz pokazać, że znasz się na swojej pracy.
Nie po to, żeby zbierać lajki.
Po to, żeby zmniejszać obawy Klientów.
Krótki materiał, w którym pokazujesz jak wygląda przygotowanie auta do sprzedaży.
Treść wyjaśniająca różnice między silnikami.
Pokazanie, jak podpisujesz dokumenty albo tłumaczysz warunki gwarancji.
To wszystko nie jest „contentem dla zabawy”. To są dowody na to, że u Ciebie panuje porządek i że jesteś Sprzedawcą, któremu można zaufać.
3. Umiejętne bronienie ceny i dosprzedaż
Kiedy Klient przejdzie przez etap zainteresowania i zaufania, dochodzi do momentu, który wielu Sprzedawców uważa za najważniejszy — czyli do zakupu.
I tutaj zaczynają się negocjacje.
Właśnie tu bardzo dobrze widać, czy firma działa świadomie, czy tylko reaguje na sytuację.
Bo jeśli każda rozmowa o cenie kończy się automatycznym rabatem, to nie masz procesu sprzedaży. Masz oddawanie marży.
Wielu Sprzedawców działa w ten sposób odruchowo. Klient zaczyna negocjować, więc oni od razu schodzą z ceny. Czasem symbolicznie, czasem mocniej. I nawet nie zastanawiają się, co to naprawdę robi z wynikiem ich firmy.
A przecież cena nie powinna być obszarem chaosu. Cena powinna być broniona świadomie.
To wymaga dwóch rzeczy:
-
umiejętności pokazania wartości auta,
-
oraz umiejętności budowania dodatkowej marży na produktach obok samochodu.
I właśnie tu pojawia się bardzo ważny temat — dosprzedaż produktów dodatkowych.
Bo Sprzedawca nie musi zarabiać wyłącznie na samym samochodzie.
Może budować wynik także poprzez:
-
gwarancję,
-
finansowanie,
-
dodatkowe usługi,
-
rozwiązania, które zwiększają bezpieczeństwo Klienta.
To nie tylko poprawia wynik firmy. To często pomaga też lepiej bronić ceny samego auta.
Jeśli Klient widzi, że kupuje nie tylko samochód, ale cały bezpieczniejszy pakiet zakupu, to dużo łatwiej zaakceptuje wyższą cenę.
W praktyce oznacza to jedno:
musisz przestać patrzeć na negocjacje jak na walkę o to, ile oddać.
Trzeba zacząć patrzeć na nie jak na element świadomego zarządzania marżą.
4. Obsługa posprzedażowa i polecenia
Czwarty obszar to wszystko to, co dzieje się po sprzedaży.
I tutaj bardzo wielu Sprzedawców mentalnie już odpuszcza. Wystawiona faktura, pieniądze policzone, Klient odjechał, temat zamknięty.
Tyle że biznesowo to jest błąd.
Bo właśnie po sprzedaży zaczyna się obszar, który bardzo mocno wpływa na:
-
polecenia,
-
opinie,
-
reputację firmy,
-
ilość powracających Klientów,
-
oraz ryzyko prawne i finansowe.
Jeśli masz poukładany proces obsługi po sprzedaży, wiesz jak reagować, masz przygotowane dokumenty, procedury i sposób działania, to nawet trudniejsze sytuacje są po prostu elementem prowadzenia firmy.
Jeśli nie masz niczego poukładanego i działasz na wyczucie, to każdy problem po sprzedaży zaczyna żyć własnym życiem.
Raz odbierzesz telefon, raz nie.
Raz pomożesz, raz się zdenerwujesz.
Raz odpowiesz dobrze, raz za późno.
I właśnie wtedy rośnie chaos, stres i ryzyko.
To samo dotyczy gwarancji i rękojmi.
Zewnętrzna gwarancja nie jest tylko dodatkiem dla Klienta. Dla Sprzedawcy może być elementem strategii zarządzania ryzykiem. Może porządkować proces, zwiększać wartość oferty i odciążać firmę od części problemów, które normalnie wracałyby do Sprzedawcy.
A dobrze ułożona obsługa po sprzedaży ma jeszcze jedną ogromną zaletę — buduje polecenia.
Bo Klient, który został dobrze obsłużony nie tylko w momencie zakupu, ale też później, dużo chętniej poleci Cię dalej. A to jest jedno z najlepszych źródeł sprzedaży, jakie można mieć.
Firma czy zwykłe handlowanie? To widać po poziomie kontroli
Cały problem polega na tym, że wielu Sprzedawców nadal działa trochę z rozpędu.
Coś tam działa.
Jakoś to idzie.
Klienci czasem są.
Jakieś auta się sprzedają.
Tylko że to nie jest kontrola. To nie jest zarządzanie. To nie jest profesjonalizacja.
Prawdziwa różnica między firmą a zwykłym handlowaniem polega na poziomie świadomości i kontroli.
Trzeba umieć odpowiedzieć sobie na konkretne pytania:
-
ile kosztuje pozyskanie jednego telefonu od Klienta,
-
które ogłoszenia działają najlepiej,
-
jaki średni rabat oddajesz,
-
jaka jest Twoja średnia marża,
-
ilu Klientów wraca z polecenia,
-
ile kosztują Cię reklamacje,
-
gdzie w lejku sprzedaży tracisz najwięcej pieniędzy.
Jeśli nie znasz odpowiedzi na te pytania, to bardzo możliwe, że pieniądze uciekają Ci właśnie tam, gdzie od dawna już powinien być proces.
Nie potrzebujesz magicznych patentów. Potrzebujesz lepszego systemu
Nie chodzi o to, żeby zbudować idealną firmę bez trudnych Klientów, bez reklamacji i bez gorszych miesięcy. To nie istnieje.
Chodzi o coś innego.
O to, żeby przestać liczyć na przypadek i zacząć budować system, który działa coraz lepiej.
Zainteresowanie.
Zaufanie.
Zakup.
Obsługa po sprzedaży.
To nie są osobne światy. To są cztery etapy tego samego procesu.
I jeśli choć jeden z tych obszarów działa byle jak, to właśnie tam uciekają Ci pieniądze.
Dlatego rozwój w autohandlu nie polega na szukaniu jednego cudownego patentu. Polega na konsekwentnym poprawianiu systemu.
Nie skokami.
Nie od zrywu do zrywu.
Tylko krok po kroku.
Tak, żeby za rok móc spojrzeć na swoją firmę i powiedzieć nie tylko, że mam ładne auta, ale że mam biznes, który naprawdę działa.
5 komentarzy